Muzyka

niedziela, 14 stycznia 2018

Dzień po dniu

Każdego ranka o świcie, gdy taty już nie ma w domu, bo wyszedł właśnie do pracy, a mama jeszcze leży w łóżku i tuli mnie do siebie, ja w tym czasie się zastanawiam...w mojej małej główce powstają różne barwne wizje i pomysły. O czym myślę? Cóż, to proste, ciągle zastanawiam się nad jednym, co będę robił tego dnia. Możliwości jest wiele: może obejrzę nową bajkę, albo pobawię się grzechotkami, posłucham ulubionej muzyki, lub też powygłupiam się z mamusią. Muszę przyznać, że ta ostatnia opcja jest moją ulubioną :D Lubię jak mama mnie przytula i łaskocze, naśladuje różne dźwięki lub postacie, robi to tak zabawnie, że nie mogę powstrzymać się od śmiechu. Mama jednak też czasem potrzebuje chwili wytchnienia, wtedy włącza mi bajkę, a ja grzecznie oglądam. Co lubię najbardziej oglądać? Hmm, dobre pytanie, lubię psi patrol i supercyfry, ogólnie żeby było kolorowo i żywo, bo tak jest najbardziej interesująco. Gdy oglądanie bajek mi się już znudzi, wtedy daje się ponieść mojej muzycznej duszy i drgam energicznie w rytm ulubionych piosenek. "Ta Dorotka" to dopiero jest hit :D
Po południu z ekscytacją wyczekuję na tatę. On zawsze przyniesie mi coś pysznego do zjedzenia, a jeść to ja uwielbiam. Ostatnio, na przykład, jadłem przepyszny deserek jabłkowo-marchewkowy. Cóż to była za uczta, co prawda najpierw troszkę mnie wykrzywiło ze względu na kwaśny posmak, ale potem poszło już gładko. Oczywiście nie dałem rady wszystkiego zjeść, bo wcześniej wypiłem sporą ilość naturalnego, wyjątkowo pysznego mleczka mamusi, więc, aby się nie zmarnowało resztę deserku pochłonęła właśnie moja rodzicielka. I tak mniej więcej mija dzień za dniem, każdy jest ciekawy na swój sposób.

Miło i przyjemnie

Kto zgadnie, co to za bajka?
 

środa, 10 stycznia 2018

Dzieckiem być...

Każdemu się czasem zamarzy wyruszyć w podróż, w nieznane, w poszukiwaniu przygód i poznawaniu świata. Moja podróż rozpoczęła się 24 sierpnia 2017 roku, kiedy to opuściłem bezpieczny domek wykreowany w brzuszku mamusi i pojawiłem się na świecie. Każdego dnia wiele się dzieje. Co rusz uczę się nowych rzeczy i coraz lepiej poznaje otaczającą mnie rzeczywistość. Ogromne wsparcie w zdobywaniu wiedzy i umiejętności w tych wczesnych etapach życia daje mi mama... i tak właśnie brzmiało pierwsze słowo, które udało mi się wypowiedzieć. MAMA.
Gaworzę sobie co jakiś czas od około 3-ego miesiąca życia, umilając tym wszystkim wokół czas. Muszę przyznać, że to całkiem zabawne, kiedy dorośli próbują porozmawiać ze mną w moim języku :D
A może ty chcesz ze mną porozmawiać?

Oczywiście nie zawsze chce mi się gadać, przecież każdy ma czasem gorszy dzień., gdy jednak już się za to zabiorę to nie ma zmiłuj :D Żeby nie było, że lubię tylko głosować, co to, to nie, od czasu do czasu porzucam grzechotkami, powyrywam włosy z głowy kobietkom, które próbują się do mnie przytulać, poszczypie kogoś po twarzy, no i czasami, tak jak dziś, lubię wybrać się na patrol :D

Kto chce ze mną wyruszyć na akcję? :D


poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pierwsze spotkanie

Nadszedł czas, by opowiedzieć co nieco o moich narodzinach. Dla nas wszystkich był to niesamowity dzień. Nareszcie miałem zmienić miejsce zamieszkania, zobaczyć pierwszy raz najbliższe mi osoby, zwłaszcza tę, która przez dziewięć długich miesięcy nosiła mnie pod serduszkiem.

 A więc zdarzyło się to, jak już wcześniej wspomniałem, 24 sierpnia ubiegłego roku. Moja mama od rana czuła, że to właśnie dziś się spotkamy... i nagle bam zaczęło się, szybko do szpitala, a tam no to już sami wiecie, trochę krzyku, trochę bólu i pojawiłem się JA :D Jak dobrze, że mój dzielny tata cały czas wspierał mamę, bez niego pewnie byłoby jej dużo ciężej. Wiem od niej, że nawet przecinał pępowinę. Ale super, co nie? Niektórzy pewnie by zemdleli, ale nie mój tata, on jest najlepszy :)

Po kilku godzinach, nie powiem, ciężkiej roboty, mamusia mogła nareszcie przytulić wyczekiwanego synka- czyli mnie. Byłem okruszkiem, lekkim jak piórko, no bo 2750 g i 55 cm to przecież malutko. Nie pamiętam dokładnie co wtedy czułem, przecież żadne dziecko tego nie pamięta, ani nawet dorośli, ale wiem jedno, to był najlepszy dzień w moim życiu, nareszcie mogłem zobaczyć rodzinę :)

Moje pierwsze godziny na świecie.

Nareszcie w domu :)

Witajcie!

Cześć!
Jestem Szymek - słodko, prawda :D
Przyszedłem na świat 24 sierpnia 2017 r. o godz. 17.25. To oznacza, że mam już 4 miesiące, jestem już taki duży :D

Śliczny mam uśmiech, prawda?
A to najukochańsza kobieta w moim życiu - MOJA MAMA

Przytulanki :D
Każdego dnia poznajemy się coraz lepiej i coraz mocniej się kochamy. Tym szczęściem chcę się podzielić również z wami.
Zapraszam Was do czytania pamiętnika mojego życia.