Muzyka

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pierwsze spotkanie

Nadszedł czas, by opowiedzieć co nieco o moich narodzinach. Dla nas wszystkich był to niesamowity dzień. Nareszcie miałem zmienić miejsce zamieszkania, zobaczyć pierwszy raz najbliższe mi osoby, zwłaszcza tę, która przez dziewięć długich miesięcy nosiła mnie pod serduszkiem.

 A więc zdarzyło się to, jak już wcześniej wspomniałem, 24 sierpnia ubiegłego roku. Moja mama od rana czuła, że to właśnie dziś się spotkamy... i nagle bam zaczęło się, szybko do szpitala, a tam no to już sami wiecie, trochę krzyku, trochę bólu i pojawiłem się JA :D Jak dobrze, że mój dzielny tata cały czas wspierał mamę, bez niego pewnie byłoby jej dużo ciężej. Wiem od niej, że nawet przecinał pępowinę. Ale super, co nie? Niektórzy pewnie by zemdleli, ale nie mój tata, on jest najlepszy :)

Po kilku godzinach, nie powiem, ciężkiej roboty, mamusia mogła nareszcie przytulić wyczekiwanego synka- czyli mnie. Byłem okruszkiem, lekkim jak piórko, no bo 2750 g i 55 cm to przecież malutko. Nie pamiętam dokładnie co wtedy czułem, przecież żadne dziecko tego nie pamięta, ani nawet dorośli, ale wiem jedno, to był najlepszy dzień w moim życiu, nareszcie mogłem zobaczyć rodzinę :)

Moje pierwsze godziny na świecie.

Nareszcie w domu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz